• Wpisów: 551
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 20:34
  • Licznik odwiedzin: 40 096 / 2316 dni
 
magdaa159357
 
Zostaw Go, jeśli kocha sam przyjdzie! ;): Patrząc na niego czułam jak z dnia na dzień zaczynam się zakochiwać.
To było dziwne uczucie.
Kochać kogoś i nie wiedzieć czy druga osoba czuje to samo.
Brakowało mi odwagi aby o tym wszystkim Ci powiedzieć.
Nasze spotkania, rozmowy.. Robiłeś mi nadzieję.
Przyjaźniliśmy się ponad dwa lata. A ja bałam się powiedzieć Tobie szczerze to co czuję.
Musiałeś wyjechać za granicę do szkoły.
Nasz kontakt został zerwany.
Brak wspólnych rozmów.
Wszystko się skończyło przez jeden rok.
Nie da się tego opisać jak wtedy się czułam.
Minęło pięć lat kiedy wróciłeś do Polski.
Nie poznałeś mnie. Aż tak się zmieniłam?
Po kilku miesiącach twojego pobytu spotkaliśmy się.
Miałeś wtedy już 23 lat. Opowiadałeś mi o swojej dziewczynie.
A ja... ja nadal Cię kochałam. Twój uśmiech w którym nie jedna dziewczyna się zauroczyła. Twoje dołeczki. I ten zapach kiedy pocieszałeś mnie przytulając mnie pierwszy raz.
Nie słuchałam tego co do mnie mówiłeś. Wstałam z ławki i zaczęłam biec. Nie mogłam powstrzymać łez.
Nie pobiegłeś za mną.
Kiedy zaszłam do domu otworzyłam nasz album, który razem zrobiliśmy w czasie naszej przyjaźni.
Tydzień później zapukałeś do moich drzwi. Wszedłeś do mnie do pokoju. Zacząłeś rozmowę pytając mnie co mi jest.
Opowiedziałam Ci wszystko o tym jak byłam i jestem w tobie zakochana. Po tym wszystkim przytuliłeś mnie i powiedziałeś, że mnie kochasz.
Niestety było na wszystko za późno. Nie powiedział mi na poprzednim spotkaniu o tym, że żeni się.
Tak ożenił tydzień po naszym spotkaniu.
Cały świat zawalił mi się.
To był koniec. Nie mogliśmy być razem. On miał żonę a ja zostałam sama.
Przytulił mnie i wyszedł. Nie powiedział nic.
Nie widziałam się z nim już od tamtej pory.
Rok później dostałam lis od jego żony. Napisała mi, że zginął on w wypadku samochodowym. Opisała mi całą ich sytuację. A mianowicie to, że mieli się rozwieść ponieważ powiedział jej, że kocha tylko mnie. W tym samym dniu kiedy dostał rozwód jechał do Polski i w czasie tej podróży zginął.
To była dla mnie straszna wieść.
Pogrzeb odbył się w Polsce.
Po jego śmierci musiałam uczęszczać na wizyty do psychologa.
Po kilku latach dopiero zeszłam na ziemię i zaczęłam żyć od nowa. Zrozumiałam, że tam na górze spotkamy się kiedyś.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
 

Inne wpisy tego użytkownika